Globalne rynki z uwagą śledzą wydarzenia w Wenezueli, gdzie w sobotę siły USA zatrzymały i wywiezły z kraju prezydenta Nicolasa Maduro. To przełomowe zdarzenie może wstrząsnąć rynkiem surowców, bo Wenezuela dysponuje największymi potwierdzonymi rezerwami ropy na świecie (ok. 300 mld baryłek, więcej niż Arabia Saudyjska z jej 270 mld). Pojmany przywódca wkrótce stanie przed sądem w USA za zarzuty narkoterroryzmu z 2020 r., a Waszyngton zapowiada plan stabilizacji kraju skupiony na pokoju i odbudowie.
Amerykańska operacja w Caracas oficjalnie miała zwalczać przemyt narkotyków i migrantów, choć władze wenezuelskie oskarżały USA o chciwość wobec gigantycznych złóż naftowych. Sekretarz stanu Marco Rubio potwierdził szczegóły, sugerując współpracę z lokalnymi elitami. Eksperci wskazują, że taki zwrot otwiera drogę do reform w sektorze naftowym, choć efekty będą widoczne dopiero za miesiące lub lata.
Rola Wenezueli na rynku ropy: potencjał vs rzeczywistość
Ceny ropy spadły niedawno do niskich poziomów – w piątek baryłka WTI kosztowała 57,3 dol., o 22 proc. mniej niż rok wcześniej, najtaniej od startu po pandemii w 2021 r. Wenezuela ma ogromne rezerwy, ale jej produkcja pozostaje marginalna: z 300 tys. baryłek dziennie w 2020 r. wzrosła do ok. 1 mln baryłek, daleko od szczytu 3 mln z lat 90. Przyczyną jest zużyta infrastruktura PDVSA, sankcje i brak funduszy na inwestycje, jak podkreśla Michał Stajniak, wicedyrektor Analiz w XTB.
Większość zasobów to ropa ciężka i ekstraciężka, wymagająca drogich technologii wydobywczych, rafinacji i mieszania z lżejszymi frakcjami. W latach 70. kraj dostarczał ponad 7 proc. światowej ropy, dziś ledwie 1 proc., podczas gdy USA produkują 11 mln baryłek dziennie. Ekspert XTB dodaje, że w 2026 r. nadpodaż surowca będzie dominować, a kluczowe pozostaną Rosja i negocjacje ws. Ukrainy, niezależnie od Wenezueli.
Wpływ na ceny paliw u nas i globalne reakcje
W teorii stabilizacja reżimu i nowe inwestycje zwiększą podaż ropy, co powinno obniżyć jej cenę w średnim terminie. Prezydent Donald Trump zapowiedział odzyskanie amerykańskich aktywów naftowych, co mogłoby wzmocnić import ciężkiej ropy do USA, ale proces będzie kosztowny i powolny. Stajniak prognozuje krótkotrwały skok cen o kilka procent na otwarciu rynków w poniedziałek, podobny do reakcji na kryzysy z Rosją czy Iranem – bez wpływu na stacje paliw w Polsce.
Interwencja USA wywołała protesty Chin, Rosji, Kuby i Iranu. Jeśli nie dojdzie do odwetu, wstrząs na rynkach finansowych okaże się ograniczony. Największe ryzyko to chaos przy przekazywaniu władzy, który przedłuży geopolityczną niepewność i apetyt inwestorów na ryzyko.